Wywiad z Danielem Lebiodą — szamanem rezydującym w Eko Bazie w Jaworkach
Wywiad z Danielem Lebiodą — szamanem rezydującym w Eko Bazie w Jaworkach
Danielu, opowiedz — od czego zaczęła się Twoja droga szamańska?
Daniel Lebioda: Wiesz, ludzie myślą, że wszystko zaczęło się od warsztatów czy spotkań z nauczycielami. Ale ja czuję to inaczej — wierzę, że moja ścieżka zaczęła się wiele wcieleń temu. Od dziecka miewałem sny, w których widziałem siebie jako szamana: bębniącego na stepie, tańczącego przy ogniu, rozmawiającego z duchami. Te sny wracały, aż w końcu przestałem je od siebie odsuwać. Wiedziałem, że muszę coś zmienić w swoim życiu.
I wtedy pojawił się Paweł Znyk ze swoją Eko Bazą i Piramidą Zdrowia?
Dokładnie. Paweł był pierwszym człowiekiem, który spojrzał na mnie i powiedział: „Wprowadzę Cię na drogę praktyk szamańskich”. To dzięki niemu zrozumiałem, że nie jestem dziwakiem, tylko kimś, kto ma do odegrania rolę. Paweł sam przyciąga niezwykłych ludzi — to nie przypadek, że Pablo Teiwas León z Hiszpanii, Walery Topojev z Chakasji czy szamanka Izabela Ewa Ołdak właśnie tu, w Eko Bazie, prowadzili swoje ceremonie i warsztaty.
Jakie to było doświadczenie — spotkać takich nauczycieli?
**Daniel:** Transformujące. Dziękuję Pawłowi, że umożliwił mi kontakt z tymi szamanami, bez jego pomocy byłoby to niemożliwe. Pablo nauczył mnie, jak przenikać między światami i nie bać się cieni. Koherencji serca Walery — jak rozmawiać z ogniem, wodą, wiatrem, ziemią i przestrzenią. Ale wiesz, tak naprawdę najważniejsze było to, że wszystko działo się tutaj, w Jaworkach, obserwować to jak Paweł kreuje tą przestrzeń jakich lekcji udziela Ci codziennie – to jest bezcenne… A do tego ta ziemia, te góry i stare pasterskie szlaki mają w sobie coś z pogranicza światów.
Czujesz to na co dzień?
Każdego wieczoru. Kiedy nocą bębnisz w Eko Bazie, granica między snem a jawą jest cieniutka. Czasem przy ogniu widzę twarze ludzi, którzy byli tu przed nami. To nie straszy — to daje siłę. Czujesz, że nie jesteś sam. Nawet jeśli wszyscy odejdą, duch miejsca zostaje i prowadzi dalej.
Kim jest dzisiaj Daniel Lebioda?
Jestem tym, kim zawsze byłem — szamanem, który uczy się od duchów, ludzi i gór. Rezyduję tu, w Eko Bazie — to moja jurta, moje miejsce. Każdy, kto tu przyjeżdża, staje się na chwilę częścią tej historii. I wiesz, co najpiękniejsze? Że każdy może odnaleźć w sobie swojego wewnętrznego szamana. Po to tu jestem — żeby pomagać innym. Przyjmuję cały rok.
Wiem, że prowadzisz jeszcze inne formy aktywności?
Tak, mam tu swój gabinet, w którym wykonuję masaż Kobido, regresje hipnotyczne oraz oczyszczanie energetyczne.
Dlaczego właśnie Eko Baza w Jaworkach?
Bo Jaworki są jak miejsce na pograniczu światów. Góry, lasy, stare szlaki pasterskie — i ta ziemia, która od wieków jest miejscem wędrówek. W Eko Bazie mamy 5-metrową piramidę zbudowaną według tych samych proporcji co piramida w Gizie. Obok stoi Cosmic Tower Heralda — 2,5-metrowa kolumna mocy, która działa jak wielki transformator energii. Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, od razu to czują. Mieści się tu też Zielarnia Pienińska oraz tybetański gabinet do dźwiękoterapii. To w nim Paweł prowadzi swoje ceremonie z wykorzystaniem mis Petera Hessa. To cudowne i mistyczne przeżycie — po takiej 40-minutowej sesji wychodzisz jak nowo narodzony – on potrafi zdziałać cuda.
Jaka jest energia w piramidzie? Jak ją odczuwasz?
Jest jak wzmacniacz. Wchodzi się do niej, żeby oczyścić głowę i ciało, wyciszyć chaos. Wibracja tej formy działa na człowieka na bardzo głębokim poziomie. Czasem wystarczy posiedzieć tam kwadrans, a wracasz, jakbyś spał tydzień.
A Cosmic Tower?
To kosmiczny strażnik — tak go nazywam. Neutralizuje szkodliwe promieniowanie, harmonizuje pole miejsca i ludzi. W połączeniu z piramidą i bębnami tworzy przestrzeń, w której granica między jawą a snem staje się naprawdę cieniutka. W nocy, przy ogniu, widzisz energie. To nie straszy — to daje siłę.
Opowiedz więcej o oczyszczaniu energetycznym. Jak wygląda ten proces?
Oczyszczanie energetyczne, które prowadzę, nie jest tylko rytuałem — to praktyka zakorzeniona w wielu kulturach, czego nauczył mnie Paweł Znyk. Od Pabla Teiwasa Leóna przejąłem metodę pracy z dźwiękiem bębna i świętych roślin — używam zapachów i kadzideł, które pomagają otworzyć przestrzeń. Pablo zawsze powtarzał, że najpierw trzeba „wypalić” to, co stare, zanim zaprosisz nowe. Oczyszczanie zaczynam od pracy z aurą i czakrami — często wspieram to śpiewem i bębnem, żeby rozbić zastoje energetyczne.
Od Walerego nauczyłem się natomiast, jak rozmawiać z żywiołami. W moich rytuałach często pojawia się ogień — palę zioła, proszę o pomoc duchy wody, wiatru i ziemi, żeby uniosły i oczyściły ciężką energię. Jeśli trzeba, pracuję z kamieniami — one potrafią zabrać to, czego nie potrzebujesz, i oddać Ziemi. To nie magia — to głęboki, naturalny proces, który każdy z nas czuje w kościach, jeśli pozwoli sobie na ciszę i otwartość.
Sesja trwa zwykle od godziny do dwóch — zależy, z czym ktoś przychodzi. Każdy człowiek wnosi swoją historię i nie da się tego zrobić „na szybko”. Czasem pracuję w piramidzie, bo jej kształt wzmacnia intencję — a czasem przy Cosmic Tower, która oczyszcza pole z obcych wibracji. Po takiej sesji człowiek wychodzi lżejszy, spokojniejszy, jakby zdjęto z niego stary płaszcz.
Co dają Ci te ceremonie i kontakt z ludźmi, którzy tu przyjeżdżają?
Dają poczucie, że nie jesteśmy sami. Wchodzisz do piramidy — a tam ktoś gra na gongu. Wychodzisz, siadasz przy Cosmic Tower — ktoś inny zapuszcza swoje intencje. Bębnisz pod gwiazdami — i nagle czujesz, że coś w Tobie się budzi. Ludzie mają tu silne sny. Tu następuje przebudzenie.
Komu byś polecił przyjazd tutaj?
Temu, kto słyszy wołanie swojej duszy. Nadświadomość Cię woła — a piramida i Tower wzmacniają to, co w Tobie najlepsze. Jeśli przyjeżdżasz, przyjeżdżaj prawdziwy. Zostaw w domu wszystko, co udajesz. W Eko Bazie nikogo nie interesują maski. Tutaj przypominasz sobie, kim byłeś — i dostajesz inspirację, kim możesz jeszcze być.
