Po prostu płyń…
Połóż się, rozluźnij, zaufaj, możesz tak leżeć i leżeć… Bo to jest słona woda, prosto z praoceanu… zdrowa. W żadnym innym basenie nie doświadczysz takiego uniesienia! Oto Skarb Solankowej Doliny – tłumaczę siedmiolatkom. A one mi uwierzyły! Potem, w domu, puściłam im na YouTube mój bajkowy film o Dziadku Solnym, Jasiu i Małgosi. Jestem pewna, że opowiedzą w swoich szkołach po wakacjach: „Nie ma jak w Ciechocinku”!
Nikt nie potrafi podać ścisłej i oficjalnej daty, kiedy rozpoczęło działalność Uzdrowisko Ciechocinek. Bardzo umownie lokalna prasa wymienia rok 1836, co oznacza, że symbolicznie jubileusz 190-lecia obchodzony tu będzie za rok.
Ciechocinek ma utrwaloną markę jako kurort dedykowany osobom starszym i chorym. Nie znam przyczyny, dlaczego nie firmuje się współcześnie tutejszych solanek jako doskonałe, wręcz idealne baseny lecznicze i rekreacyjne dla dzieci. Moje wnuczki Wiktoria i Zuzanna są zachwycone solankowym CUDEM: choć biblijnego chodzenia po wodzie jeszcze na szczęście nie wypróbowały. To beztroskie unoszenie je absolutnie zauroczyło… Tylko w Ciechocinku dzieją się takie czary…
SOLANKOWE WAKACJE 2025!
Proponuję wprowadzenie stałej oferty do naszych sanatoriów. Nie dość, że frajda, nagle kolanko przestało boleć, a i nosek się „przeczyścił”.
Połóżcie swoje dzieci na słonawej wodzie i już zawsze wybiorą basen w Ciechocinku! Wszystkich obiektów nie znam, bo zażywam relaksu rutynowo w moim ulubionym, z dobrą muzyką w tle. Na co dzień pływam w „Zdrowiu”. Woda ma tu 32 stopnie, wypływa z termy nr 16. O technicznych parametrach, zastosowaniu kaskady nowoczesnych filtrów i jonizacji najlepiej opowie mój przyjaciel Dariusz Król, który jest wyraźnie dumny, że jego basen chwalą dzieciaki!
Gdy znów dzisiejszego poranka te dwie dziewczynki z wielkim trudem wyciągałam „do domu!”, pomyślałam, żeby właśnie dzieciom – małym mieszkańcom Ciechocinka – podarować bezpłatne, regularne korzystanie z leczniczych basenów solankowych pod opieką szkolnego wuefisty. Warto opracować taki projekt. W końcu idą jakieś olbrzymie strumienie kasy na rzekomy rozwój turystyki. Może warto przeznaczyć te środki na ZDROWIE I PROFILAKTYKĘ naszych dzieciaków.
Nie tak dawno radni miejscy podjęli uchwałę o dofinansowaniu tężni kwotą niebagatelnie wysoką. A to przecież nie tężnie są największym atutem lecznictwa uzdrowiskowego. Tężnie to instalacja służąca do produkcji soli, szlamu i ługu. Tylko „przy okazji” stanowią sympatyczną i monumentalną ciekawostkę, jako inhalatorium. Tężnie stanowić mogą w rzeczywistości lecznicze inhalatorium tylko wtedy, gdy działają NON STOP: CAŁĄ DOBĘ PRZEZ CAŁY ROK, zaś aerozol poddawany winien być badaniom klinicznym. Tężnie to raczej towarzyska rekreacja i przyjemna scenografia turystyczno-marketingowa aniżeli ustawowo czy naukowo zdefiniowane lecznictwo.
Prawdziwe inhalacje lecznicze w Ciechocinku owiane były w przeszłości ogromną sławą. Czytamy o rewelacyjnym inhalatorium w archiwalnych prospektach. Natomiast FAKTYCZNIE największym skarbem Ciechocinka jest wyjątkowej jakości SOLANKA. Popularna była onegdaj w całej Europie jako „cudowna”. Dzięki zdrowotnym walorom solanek powstał tu Zakład Zdrojowo-Kąpielowy, wybitni lekarze i architekci założyli znakomicie rozplanowane UZDROWISKO. Absolutnie uzdrowisko nie zaistniało tu z powodu… „tężni”. To błędna interpretacja, jednakże „mająca się dobrze” medialnie i promocyjnie.
Nie potrafi mi nikt wytłumaczyć, dlaczego obecnie, w XXI wieku promuje się w Uzdrowisku Ciechocinek właśnie tężnie, a bardzo, bardzo słabo – LECZNICZE BASENY SOLANKOWE, wody mineralne, inhalatoria solankowe, skoro w wiekach XIX i XX Ciechocinek – Zdrój reklamował się jako Perła Uzdrowisk Polskich i elity jeździły tu DO WÓD! Nie do tężni…
Teresa Kudyba
